poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 5



    Ten rozdział dedykuję Bananowi, i drogiej Shinni :')


      -O co ci chodzi?- pytam zła, że przerwała mi niesamowity film i czas spędzany z Liamem.
-Jeszcze się pytasz?! U kogo nocujesz?!- pyta z jadem w głosie.
-Nie znasz go.- docinam.
-No właśnie! Nie pozwolę ci szlajać się z obcymi!!!- wrzeszczy.
-To, że ty go nie znasz, nie znaczy, że ja też.- mówię przez zaciśnięte zęby.
-Co to ma być za ton!!!- krzyczy.- Do domu! Jadę po ciebie!- dodaje jeszcze głośniej.
-Nie masz po co. I tak nie wsiądę do samochodu.- dodaję, po czym się rozłączam.
-Ym... Vicki... Myślę jednak, że powinnaś jechać z mamą.- odzywa się nagle Liam.
-słyszałeś?- pytam zawiedziona.
-Twoja mama tak głośno krzyczała, że nie dało się nie słyszeć...- odpowiada poważnie.
-Ehh... no dobra. Skoro tak uważasz...- odpowiadam zrezygnowana, jednak nadal zła na matkę.- Idę się przebrać...- dodaję, gdy opuszczam salon.
   Czuję się tak, jakbym była odrzucona przez Liama, który jeszcze nigdy tego nie zrobił. Pewnie dlatego, że nie było takiej potrzeby, ale cóż... Wiem, że robi tak dla mojego dobra, ale po prostu nastawiłam się już na to, że będę u niego nocować.
Ubieram się w moje ulubione jeansy i biały T-shirt, w których tu przyszłam i oddaję dresy chłopaku, kiedy moja mama dzwoni do drzwi.
-Mimo wszystko dziękuję za zaproszenie.- mówię ciepło.
-Nie ma za co. Przyjemność po mojej stronie.- odpowiada grzecznie i uśmiecha się. Przyłapuję się na tym, że myślę o jego uroczym śmiechu. Jest idealny. Co ja wygaduję?!
Otwieram drzwi i od razu widzę wściekłą minę mojej matki. Łapie mnie za nadgarstek i bez słowa ciągnie mnie do auta, przez co nawet nie zdążyłam pożegnać się z przyjacielem. Kiedy ruszamy zaczyna karcić mnie, próbując się opanować.
-Dlaczego mi go nie przedstawiłaś? Wydaje się być ułożonym chłopakiem, więc nie ma się czego wstydzić.- wreszcie kończy się na mnie wyżywać.
-Tak, wiem. Przepraszam, po prostu nie było okazji.- mówię.
-Okej, ale żeby to mi był ostatni raz.- ostrzega, a mi przypomina się jutrzejsze kino z Harrym.
-Dobra. Aha, w takim razie jutro idę do kina z... Louisem.- tak naprawdę idę z Harrym.
-Na co?- ależ ona ciekawska.
-A co ci da ta wiadomość?
-Muszę cię jakoś kontrolować... wiesz... z dziećmi w twoim wieku nigdy nic nie wiadomo.
-Ugh. Ale nie w ten sposób. Ale jeśli już musisz wiedzieć, to sama nie wiem.- jestem coraz bardziej zirytowana... tak w ogóle ,,z DZIEĆMI w twoim wieku...'' Co? nie jestem dzieckiem.

                               *jeśli przeczytałeś/aś i chcesz ciąg dalszy zostaw komentarz ^-^*

Notka od pisarki: Proszę, moglibyście pisać
w komentarzach swoje odczucia na temat 
rozdziału, a nie tylko neeext? :D Byłoby 
miło ^_^

3 komentarze:

  1. Next :')
    Xdd
    Fajne wciągnełam się :3
    Pozdro dla Ati :* xdd

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuje się taka ważna najlepszy rozdział ever następny !!!

    OdpowiedzUsuń