sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 1

                                                                       


          Podchodzę do szafki, by wyjąć strój na w-f.
-Co za gówno!- krzyczę.- Dlaczego nie chcesz się otworzyć!!!
Jest. Po minucie zmagania się z tym cholerstwem wreszcie się otworzyła. Patrzę na zegarek- ups! Jednak  minęły aż dwie minuty, ale i tak nie jest źle. Jeśli się postaram, to zdążę. Biegnę przez korytarz, a następnie schody, które prowadzą do szatni. Udało się. Szybko się przebieram, by następnie skierować się na salę gimnastyczną. Dziewczyn- jak zwykle z resztą- jest nieparzyście. Tym razem to ja jestem sama. Nie wiem co robić, więc postanawiam podejść do Louisa. 
-Hej- witam się.
-Hej- odpowiada z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Mogę z tobą ćwiczyć?- pytam.- Oczywiście jeśli nie chcesz, nie musisz, nie obrażę się...- dodaję zakłopotana.
-Ok- odpowiada jak gdyby nigdy nic. 
Gdy zamieszanie było już trochę mniejsze, nauczycielka kazała wziąć piłki do siatkówki- no tak.
-Ćwiczymy podania!- krzyczy. 
Po skończonych zajęciach jestem zmęczona, jednak jakoś daję radę. Idę się przebrać. W trakcie drogi do szatni, jak zwykle podchodzi do mnie Liam.
-Hej- mówi.
-Cześć- odpowiadam ciepło. Liam to mój przyjaciel.
-Wpadniesz do mnie dziś wieczorem?- pyta z nadzieją w głosie. 
-Okay, w sumie czemu nie- Odparłam.
                        
                                                                             ***

Idę do szafki, by odłożyć swój strój. Spinam włosy w kok. Nagle czuję, że ktoś za mną stoi. To Harry.
-Co chcesz?- pytam wzdychając.
-Cześć, Victoria- mówi żartobliwie, na co się uśmiecham.- Chciałem tylko ci się o coś spytać, ale nie mogłem cię znaleźć.- odpowiada.
-Co się stało?- jestem lekko zaskoczona.- Co jest aż takie ważne, żeby szukać mnie po całej szkole?
-szybko, niedbale dodaję, by za chwilę zobaczyć... jego chyba trochę urażoną minę?
-Cóż... nie jest to zapewne ważne, ale czy chcesz pójść dziś ze mną do kina?- pyta z nutą zdenerwowania w głosie,
-Ugh... nie można by jutro?- pomrukuję na tyle głośno, aby mnie usłyszał.
-Dlaczego?- Czuję, jakby był trochę... hmm... zażenowany? nie, to nie to, ale wiem, że coś jest nie tak.
-Spotykam się dziś z Liamem- odpowiadam niedbale.
-Aha, no ok. W takim razie do jutra.- Mówi ze smutnym uśmiechem, po czym odchodzi.
Chwilę myślę, czy by za nim nie pobiec, i decyduję się na to.
-Harry! Zaczekaj!- nadganiam jego tempo.- Przepraszam...mam dziś zły dzień.- Mówię z trudem doganiając go.

2 kom= next ♥

3 komentarze: