poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 4


 

      Gdy skończyliśmy grać, byłam kompletnie wyczerpana. Nadal zupełnie nie rozumiem, jak można tak idealnie tańczyć.
-Może zamówmy pizzę?- proponuje Liam.
-Okej. Może być Hawajska?- odparłam. Jest to moja ulubiona pizza.
-Jasne. Jak sobie życzysz.- żartuje, po czym oboje się śmiejemy, a ja przyjacielsko uderzam go w ramię.
W czasie oczekiwania na pizzę idę wziąć odprężający prysznic. Czuję jak ciepła woda spływa po moim ciele wydostająca się z moich umytych włosów po wyjściu z pod prysznica. Robię sobie turban z jednego z dwóch ręczników, które dostałam od Liama, a drugi wykorzystuję do wytarcia  swojego mokrego ciała, by następnie ubrać dresy chłopaka. Kiedy zeszłam na dół, pizza leżała już na stole. Wzięłam pierwszy kawałek.
  Ledwo zrobiłam krok i spadła mi na podłogę. Ugh. Ale ze mnie niezdara.
-Ups! Bardzo przepraszam, Liam!- urywam kawałek ręcznika papierowego i wycieram tłuszcz znajdujący się na podłodze.
-Nie, nie szkodzi. Nie fatyguj się.- odpowiada i zabiera ścierkę.
-Nie, nie. Nalegam.- mówię i zabieram ją z powrotem.
-Oh, no ok.- Wzdycha, a ja chichoczę.- Uparciuch...-dodaje, a mój chichot zamienia się w śmiech.
-Co teraz chcesz robić?- pyta, gdy brud jest już całkowicie usunięty z paneli.
-Możemy pooglądać TV?- proponuję, na co on potakuje.
-Ok.- krótko i na temat.
   Włącza telewizję czarnym pilotem, i trafiamy akurat na jakąś zaczynającą się komedię. Wspólnie się śmiejemy, kiedy mój telefon zaczyna dzwonić i wibrować w jednym. To mama. Odbieram klikając zieloną słuchawkę, i od razu słyszę jej głośny jak chyba jeszcze nigdy krzyk:
-Co ty sobie wyobrażasz?!- auć... moje uszy. Myślę odsuwając lekko słuchawkę od uszu. Zapowiada się piekło..

                                *jeśli przeczytałeś/aś i chcesz ciąg dalszy zostaw komentarz ^-^*


Notka od pisarki: Proszę komentować! to dla mnie ważne :) 
Jest to moją motywacją- jeden komentarz- niby tak mało
dla was, a dla mnie wsparcie i gest docenienia mojej 
pracy c:

5 komentarzy: