niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 13


Zwalniam. Udaję, że nie wiem, że za mną idzie.
-Czego chcesz?- pytam po chwili z pogardą w głosie i patrzę przed siebie.
-Co cię dzisiaj napadło? Rozumiem, że...-zaczyna.
-Chodzi mi o to, że najpierw obiecujesz coś Clar, a później nie dotrzymujesz słowa!- wybucham. -Nic nie usprawiedliwi cię przed nie dotrzymaniem obietnicy- tym razem mówię ciszej, lecz nadal ze złością.
-Hej, co tu się dzieje?- pyta Clarissa.- Dlaczego na niego krzyczysz?- patrzy na mnie.
Jej wzrok mówi sam za siebie. Nawet nie chcę wiedzieć co sobie teraz o mnie myśli. Pewnie to, że jestem jakaś pomylona, ale przecież jeszcze przed chwilą sama mówiła, że postara się o nim zapomnieć. Zapewne jej tego nie ułatwiam.
-Harry, ja myślałam, że się zmieniłeś- mówi ze łzami w oczach.
-To nie tak, Clar- tłumaczy się.- ja ci wszystko wyjaśnię.
-Daj mi spokój- pojedyncza łza spływa po jej policzku, kiedy odwraca się, by odejść.
Harry reaguje szybko i łapie ją za rękę, odwraca twarzą do siebie i całuje.
-To naprawdę nie tak.
-Więc jak?- poddaje się. Stoję jak wryta, bo nie wiem co mam robić. Najlepiej będzie-tak mi się przynajmniej wydaje- jeśli teraz z tąd pójdę.
Kiedy po cichu odchodzę zauważa mnie Clarissa.
-Hej! Vicki! A z resztą, pogadamy później. Zadzwonię do ciebie, okej?
Potakuję i prędko się od nich oddalam.

                                                                      ***

Reszta lekcji minęła bardzo szybko. Teraz, kiedy mam czas wolny postanawiam udać się do parku.
Jak dawno mnie tu nie było. Wszystkie drzewa, trawa i krzewy wydają się jakby bardzo urosły. Jedyna rzecz, która się nie zmieniła to pijacy i wandale. Ich akurat się nie boję, jeszcze nigdy mnie nie zaczepili.
Siadam na ławce i rozkoszuję się śpiewem ptaków i ciepłem bijącym od słońca. Nie zauważam, kiedy obok mnie staje dwójka nastolatków.
-Hej, piękna!- krzyczy jeden z nich podchodząc do mnie bliżej, gdy ja budzę się z transu.
-Czego chcesz?- pytam. W środku jestem przerażona, ale próbuję być twarda.
-Masz kasę?- wtrąca się drugi.
-Ani grosza- klepię się po kieszeniach na znak, że mówię prawdę.
-Ale telefon masz, prawda?- chłopak o brązowych włosach szarpie mnie za rękę, żebym wstała -Szacunku trochę, ślicznotko.
-Nie mam- kłamię, jednak na darmo, bo za chwilę moja komórka zaczyna dzwonić..
-Patrz, jaka sprytna- brunet uśmiecha się do blondyna z niebieskimi oczami.

Zayn's POV

Wracając ze szkoły postanowiłem iść przez park. Czuję, że coś mnie tam ciągnie. Jeszcze nie wiem co, ale myślę, że się przekonam. Nagle zauważam, że dwójka jakichś typów zaczepia Vicktorię. Nie będę po prostu stał i patrzył. Biegnąc w ich stronę zrzucam plecak z ramion i zauważam, że jeden-jeśli dobrze widzę- blondyn łapie ją za nadgarstek i próbuje ją gdzieś zaciągnąć.
-Hej! zostaw ją!- krzyczę w jego stronę chwytając go za tył skórzanej kurtki.
-Czego tu szukasz, gówniarzu?- odzywa się.
-Ja niczego, ale ty chyba guza, prawda?- drę się.
Puszcza Vicki, a ona upada na ziemię, lecz szybko się podnosi. Jego kolega-brunet- stoi i widzę, że się mnie boi.
-Uciekaj!- krzyczę. Zbiera swoją torbę i biegnie w stronę przystanku autobusowego.
Widzę, jak blondyn przymierza się do uderzenia, jednak robię unik, a kiedy stoję z nim z powrotem twarzą w twarz uderzam go w szczękę. Upada na trawę i trzyma się w miejscu zadanego ciosu.
-Starczy ci?- pytam sarkastycznie.
Cwaniaczek brunet już zdążył uciec, kiedy blondyn się podnosi.
Myślę, że lekcja się udała. Odwracam się i odchodzę, ale czuję na sobie jego zdumione spojrzenie. Wyciągam komórkę i wybieram numer Vicktorii.

Vicktoria's POV

Siedzę w autobusie, kiedy słyszę jak dzwoni mój nowy telefon. Sięgam do kieszeni. To Zayn.
-Zayn?- mówię do słuchawki.
-Wszystko w pożądku?- pyta zatroskanym głosem.
-Tak, wielkie dzięki. Nie wiem, co by się stało gdyby nie ty.
-I lepiej o tym nie myśleć.
-Masz rację. Jeszcze raz bardzo ci dziękuję.
-Serio nie ma za co.
-A właśnie, że jest!
-Dobra, dobra nie kłóćmy się już- w swojej głowie tworzy mi się obrazek uśmiechającego się Zayna wypowiadającego te słowa- Przepraszam, muszę już kończyć.
-Oh, okej.
Rozłączamy się, a ja zaczynam wymyślać różne scenariusze, które mogłyby mieć miejsce, gdyby nie Zayn.

2 komentarze:

  1. o boziu... ������ awww �� boski!!! *u* czekam na kolejny i,weny życzę ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDO, CUDO, CUDO *--* ����������������❤������������

    OdpowiedzUsuń