niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 11


Clarissa's POV

-Harry... bardzo chciałbym ci powiedzieć, że nie mogę bez ciebie żyć- udaje mi się wykrztusić -Naprawdę. Ale nie po tym wszystkim. Nie po tym, jak pocałowałeś ją- kończąc pokazuję dłonią na zbliżającą się dziewczynę.
-Skarbie, to nie tak. Umówiłem się z nią, bo była do ciebie bardzo, ale to bardzo podobna.- skarbie brzmi w jego ustach tak pięknie.
-To dlaczego ze mną...
-To dlaczego ze mną co?- przerywa mi nieznajoma, która całowała się z Harrym przytulając się do niego.
-Nie ważne. Pa, Harry. Bawcie się dobrze- odpowiadam szorstko.
Harry odprowadza mnie wzrokiem do wejścia do kina, gdy ja zaczynam biec do dziewczyn z płaczem.

Vicktoria's POV

Kiedy podchodzę do przyjaciółek, zauważam, że nie ma jednej z nich.
-Ej, gdzie jest Clar?- pytam zaniepokojona.
Nie zdążyły mi nawet odpowiedzieć, choć Amy już otworzyła usta, by to zrobić, bo wszystkie zobaczyłyśmy pędzącą ze łzami w oczach i czerwonymi policzkami Clar.
-Clarissa! Co się stało?- krzyczę ruszając szybkim krokiem w jej stronę.
-Później ci powiem. Proszę, możemy już jechać?- jest zrozpaczona.Podejrzewam, że chodzi tu o Harry'ego. Pewnie miział się gdzieś znowu z tamtą... eh.

Harry's POV

Kiedy ona płacząc odbiegła do budynku czułem się niesamowicie podle. Pewnie chciała zapytać, czemu z nią zerwałem. To tylko dlatego, że chwilowo bardziej podobała mi się Vicki, ale teraz sam nie wiem. Obie są bardzo urocze. Molly... umawiamy się, bo ona tak bardzo przypomina mi Clar, ale ostatnio robi się... coraz bardziej zdzirowata.
-Nie mów mi, że rozmyślasz o tej całej Clar- mówi drwiącym głosem, kończąc dziwnym akcentem.
-Tak, myślę o niej. Jakiś problem?
-Przecież ona jest taka nudna... porównaj sobie jej wygląd, a... jej- dokańcza z pogardą, wskazując na swoją wyjątkowo krótką miniówkę.
Gdy zatrzymujemy się na podjeździe pod moim domem, gramoli się na mnie, siada okrakiem i zaczyna gorąco mnie całować, poruszając przy tym zmysłowo biodrami. Co ona usiłuje zrobić?
-Przestań- odpycham ją.- nie mam dziś nastroju.
-Oh, widać, że znów trzeba cię zachęcić- mówi ciągnąc mnie w kierunku domu.

Vicktoria's POV

Clarissa przyszła do mnie, a dziewczyny pojechały do siebie.
-Możesz mi już spokojnie powiedzieć o co chodzi.
-Vicki, pamiętasz ten mój koszmar, kiedy u ciebie spałam?- pyta.
-Tak, jasne- chyba wiem do czego zmierza.
-A więc... on się ziścił.
-O nie... Tak mi przykro- Harry ty idioto.
Po uspokojeniu się, Clarissa pojechała do domu, a ja zostałam sama ze swoimi myślami. Co, jeśli Harry mówił, że mnie kocha, kiedy był już wtedy z tamtą dziewczyną? Przecież on jeszcze był wtedy z Clar. Chyba... Dlaczego on to zrobił? Nie mogę uwierzyć, że jest do tego zdolny. Namieszał w głowie nie tylko Clarissie, ale też mi.
Ubieram się w piżamę i zasypiam.

Clarissa's POV

Krótko po powrocie do domu dostaję sms. Od Harry'ego, myślę, kiedy odczytuję wiadomość: Clar, błagam wybacz mi. Spróbuję wszystko odbudować, tylko mi wybacz. Wzruszające słowa, ale wiem, że nie mogę tak szybko ulec. Za chwilę otrzymuję kolejny: Clar, proszę. Z drugiej strony, wiem, że prędzej czy później mu odpuszczę, więc czemu nie teraz. Okej, niech Ci będzie. Ale to tylko dlatego, że strasznie Cię kocham. Wysyłam i idę spać.

                                                                          ***

Gdy się budzę mam dwie wiadomości: Czy to znaczy, że do mnie wrócisz? , a następna, wysłana trochę później dobranoc, księżniczko. Słodkie. Odpisuję Nie, nie wrócę do ciebie, ale przynajmniej będę się do Ciebie normalnie odzywać :). Idę wziąć prysznic i zjeść śniadanie. Po posiłku otrzymuję odpowiedź: I tak będę się starał, bo dla Ciebie warto. A co z nieznajomą? A co z tamtą dziewczyną? No wiesz... wysyłam.

Harry's POV

No właśnie, Molly. Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłem. Uległem jej. Nigdy więcej się z nią nie prześpię. Nie dopuszczę do tego. Teraz to Clarissa jest najważniejsza. Muszę odzyskać jej zaufanie. Kończę z nią odpisuję.

Vicktoria's POV

Po wczorajszych zdarzeniach zaczynam się zastanawiać czemu moje życie jest takie zakręcone? Dziś pierwszy dzień szkoły po przerwie i jednocześnie moje urodziny. Jaki udany prezent. Kiedy schodzę na dół, moja mama od razu mnie ściska i składa mi życzenia. Uśmiecham się grzecznie i dziękuję, a następnie zaczynam się szykować. Zanim jednak wyszłam, mama złapała mnie w półkroku i wręczyła małą paczuszkę. Rozpakowałam ją, a gdy zobaczyłam co jest w środku w moich oczach zaczęły zbierać się łzy.

1 komentarz:

  1. Pierwsza
    genialny rozdział i już nie mogę się doczekać następnego. Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń